UWAGA !
Rozdział zawiera sceny erotyczne.
Czytasz ? - Skomentuj jeśli możesz ; )
Siedziałam na metalowej półce i cały czas ilustrowałam
dwie stojące obok mnie postacie. Byłam całkowicie rozdarta. Z jednej strony
totalnie zszokowany przyjaciel, z chęcią mordu w oczach. Z drugiej chłopak,
który kolejny raz uratował mi życie. Wiedziałam, że to nastąpi, od rozmowy z
Tomem w szpitalu cały czas układałam sobie w głowie scenariusz spotkania
największych wrogów. Nagle chłopak za mną położył ogromną dłoń na moim ramieniu
i tryumfalnie się uśmiechając przyciągnął mnie do swojego torsu. Przylegałam
plecami do Harrego nie mogąc się nawet ruszyć. Tom też nic nie robił, ale widać
nie miał zamiaru się poddać.
- Możemy porozmawiać ?
W cztery oczy oczywiście. – Tom wycedził przez zęby i rzucił
piorunującym spojrzeniem. Kiwnęłam lekko
głową i łapiąc Stylesa za wskazujący palec odkleiłam jego dłoń od mojego ciała.
Szybkim krokiem minął mnie i zatrzymując się w drzwiach posłał mi figlarny
uśmiech. Teatralnie wywróciłam oczami i wypychając go z hukiem zatrzasnęłam
drzwi.
- Co ty z nim robisz ?! – Tom nie oszczędzał gardła.
- Przyczepi ł się, myślisz że tak łatwo jest się uwolnić
od psychopaty? – unikając wzroku chłopaka zaczęłam ścierać palcem kurz i
leżącej na metalowe półce książki.
- Nie wi… - chłopak starał się coś powiedzieć, ale przez moje
piorunujące spojrzenie zatrzymał się w pół słowa.
- To było pytanie retoryczne. – mocno zaakcentowałam
każde słowo i łapiąc za klamkę zaczęłam uchylać drzwi. – Muszę wracać do pracy.
– dodałam i prawie wybiegałam z pomieszczenia. Zostawiłam go tam samego z
poczuciem winy. Byłam mistrzem w odkręcaniu spraw na moją korzyść. Pokręciłam
głową besztając się za takie zachowanie i kierując do biurka Judith mój wzrok
przykuł chłopak siedzący przy jednym ze stolików. Szybkim krokiem ruszyłam w
jego stronę i ściągając mu kaptur z głowy wycedziłam przez zęby.
- Myślisz, że jak założysz kaptur to cię nie poz… -
urwałam w pół słowa i szybko opuściłam głowę. – Przepraszam, pomyliłam cię z
kimś. – dodałam i poprawiając mu bluzę uśmiechałam się nieśmiało. Chłopak nic
nie odpowiadając wrócił do lektury. Nagle do moich uszu dobiegł czyjś śmiech,
odkręciłam się na pięcie, a tuż przede mną stał Harry.
- Tutaj jestem, kochanie. – przybliżając się do mnie
wyszeptał mi do ucha, a jego ciepłych oddech oplótł moją szyję przyprawiając ją
o gęsią skórkę.
- Możesz już iść do domu? Bardzo ci dziękuję, za to co
dla mnie zrobiłeś ale już wystarczy. Pewnie przez te dzisiejsze sceny wylecę z
pracy. – powiedziałam i kładąc rękę na jego torsie delikatnie do odepchnęłam.
Chłopak szybko rzucił wzrokiem na wychodzącego z zaplecza Toma. Po chwili
spojrzał na mnie i z uśmiechem znów się zbliżył.
- Nie, muszę mieć na niego oko. – wyszeptał ochrypłym
głosem. Westchnęłam z dezaprobatą i zmarszczyłam
brwi.
- Koleś, to mój przyjaciel. Uwierz, ufam mu o wiele bardziej
niż tobie. – stwierdziłam i wymijając go ruszyłam przed siebie. Nagle poczułam
zaciskającą się dłoń chłopaka na moim nadgarstku, jego lekki ruch spowodował,
że znów stałam z nim twarzą w twarz.
- I to właśnie mi się nie podoba.
Zlekceważyłam jego słowa i powędrowałam do starszej
kobiety.
- Judith, naprawdę przepraszam cię za te sceny. Chyba
pójdę do domu, nie nadaję się dziś do pracy. – powiedziałam opierając się o
biurko.
- Kochanie nie wiem co się dzieję, ale jeśli będziesz
potrzebowała pomocy to zawsze możesz do mnie przyjść. – kobieta ciepło się
uśmiechała. Odwzajemniłam ten gest i omijając ladę ruszyłam na zaplecze.
Zabrałam swoje rzeczy i prawie w biegu uciekłam przed pytaniami Grace.
Odbijałam się od chodzika dziękując za chwilę spokoju. Nie wiem, jak udało mi
się uniknąć tych przytłaczających mnie ludzi. Szybko wyjęłam z torby słuchawki
i podłączając je do telefonu włączyłam swoją playliste. Ulubiona muzyka od razu
przywołała wiele obrazów w mojej głowie, a szczególnie wyraźnie jeden. Śpiący Harry, taki idealny, delikatny.. jak
anioł. Szybko potrząsnęłam głową odganiając to wspomnienie. W rzeczywistości
ten chłopak jest kompletnym przeciwieństwem. Biegnący ludzie co chwilę ocierali
się o mnie wybijając z rytmu kroków, który wystukiwały basy. Przeskakując kilka schodków stanęłam przed
drzwiami do domu, nacisnęłam klamkę i skrzypnięcie zawiasów zwiastowało moje
przybycie. Rzuciłam torbę na półkę i ledwo utrzymując równowagę zdjęłam buty.
Przyjemny zapach poprowadził mnie do kuchni. Uchyliłam drewnianą powłokę i
prawie jak zaczarowana wpatrywałam się w przepięknie nakryty stół.
- Długo wracałaś. – usłyszałam zachrypnięty głos, który
wyrwał mnie z bajki. Znowu on, nie wierzę.
- Co ty tutaj robisz ? Gdzie moja mama? – zapytałam
zmęczona jego ciągłą obecnością.
- Pozwoliła mi zostać. – odpowiedział i zaczął mieszać
przyrządzane przez siebie danie. Miałam tyle pytań w głowie, ale w
ostateczności żadne nie ujrzało światła dziennego. Oparłam się bezradnie o
ziemny blat i przyglądałam chłopakowi. Nie zwracał na mnie uwagi, całkowicie
pochłonięty był pracą nad naszym obiadem. Nagle z rozmyślań wyrwał mnie
dzwoniący telefon. Urządzenie idealnie przykuło wzrok chłopaka. Nieśmiało sięgnęłam do
kieszeni i wyjęłam aparat. Zdjęcie Toma od razu przypomniało mi naszą
dzisiejszą rozmowę. Błądziłam palcem w powietrzu nad wyświetlaczem zastanawiając
się co zrobić.
- Gotowe, siadaj. – twardo zaakcentował każde słowo i
stanął tuż przede mną. W takiej odległości idealnie wyczuwałam jego głęboki
oddech, który rozpraszał się na mojej twarzy. Przełknęłam głośno ślinę i
wcisnęłam czerwony przycisk. Odłożyłam telefon na półkę i usiadałam na jednym z
krzesełek. Chwilę później na moim talerzu wylądował wędzony łosoś ze śmietaną i
makaronem. Lekko przymykając oczy delektowałam się zapachem potrawy. Chłopak zajął
miejsce obok i twardo wpatrując się we mnie zachęcał do posiłku. Złapałam za
sztućce i co chwilę umieszczałam w ustach kawałki ryby. Harry z początku tylko
patrzył jak pochłaniam jego dzieło, jednak po chwili poszedł w moje ślady.
Jedliśmy w całkowitej ciszy co jeszcze bardziej sprawiało, że czułam się
nieswojo, jego obecność tak bardzo mnie onieśmielała. Nagle na udzie poczułam
ciepły dotyk, który wywołał u mnie niekontrolowane dreszcze. Ręka chłopaka cały
czas wędrowała ku górze przez co moje ciało znieruchomiało. Szybko odłożyłam
sztućce i zatrzymałam jego rękę, która była już w połowie drogi. Przeklęłam w
duchu i łapiąc za jeden z długich palców chłopaka odkleiłam ogromną dłoń od
mojej nogi.
- Przestań. – wyszeptałam załamującym się głosem. Chłopak
złapał mnie z nadgarstek i ułożył moją dłoń na swoim ciele. Ręka znieruchomiała
mi pod twardym członkiem Harrego.
- Patrz, co ze mną robisz. – powiedział przyciskając moją
dłoń do swojego kroku. Starałam się wyrwać z jego ucisku, ale chłopak był
nieugięty z każda chwilą naciskał coraz bardziej.
- Pomożesz mi ? – jego pytanie totalnie mnie zszokowało.
- Później to posprzątam. – odpowiedziałam nieśmiało.
- Chce żebyś zrobiła mi dobrze. – jego oddech wydawał się
coraz bardziej głęboki i urywany. Chłopak puścił moją dłoń dzięki czemu szybko
wstałam i patrząc na niego z góry po raz pierwszy zaczęłam zastanawiać się nad
jego propozycją. Głębokie spojrzenie z prośbą to jedyne co zobaczyłam,
wystarczyło bym z własnej woli złapała go za krocze. Nie miałam pojęcia o tych
sprawach, zawsze wydawało mi się, że mam jeszcze czas. Nigdy nie byłam tak
blisko z chłopakiem. Jego penis twardniał pod każdym moim ruchem. Harry szybko
zerwał się z krzesła i popchnięty przez moją reakcje złapał mnie za ramiona i
przygwoździł do ściany. Jego biodra przywierały do mnie coraz bardziej przez co
uwypuklenie na jego spodniach dawało się wyczuć na moim udzie. Nie tak to
wszystko sobie wyobrażałam, miałam mu tylko ulżyć, nie chciałam takich zbędnych
zbliżeń. Zanim cokolwiek zdążyłam powiedzieć jego ciepłe usta przywierały do
moich. Malutkie dłońmi mimowolnie powędrowałam do jego włosów wplątując je w
ciemne loki. Jego język coraz bardziej wdzierał się do moich ust wypełniając je
całkowicie. Jedna z dużych dłoni chłopaka splotła się z moją i jednym ruchem
spowodowała, że wylądowała na jego kroczu. Kontrolował każdy jej ruch
pocierając coraz szybciej. Druga ręką trzymał moją szczękę przypominając mi kto
tu rządzi. Nawet w tej sytuacji nie miałam nic do powiedzenia. Gdy całkowicie
odzyskałam świadomość mocniej zacisnęłam w palce jego włosy i odciągnęłam go od
siebie. Jego mina nie zwiastowała nic dobrego. Chłopak złapał mnie za rękę i
ciągnąc za sobą posadził na kanapie w salonie. Usiadł tuż obokm nie, nasze
ciała stykały się wymieniając ciepło. Jednym ruchem rozpiął rozporek i kierując
moją dłonią zatopił ją w swoich spodniach. Teraz jeszcze dokładniej czułam jego
członka. Wydawał się w mojej dłoni tak ogromny i twardy. Od razu w mojej głowie
odtworzyły się nieprzyzwoite sceny. Głęboko odetchnęłam i poddałam się jego
żądaniom. Temperatura mojego ciała wzrastała cały czas, a wnętrze dawało się we
znaki. Pierwszy raz czułam coś takiego.
- Zaraz się tobą zajmę. – wyszeptał mi na ucho lekko
przygryzając je. Jego głos spotęgował wcześniejsze uczucie. Pulsowanie w dole
brzucha przybierało na sile. Chłopak lekko osunął się układając w pozycji
półleżącej. Jego dłoń nagle poluzowała uścisk przez co moja ręka zatrzymała
się. Ruchem głowy prosił o kontynuowanie przez co niezdarnie zaczęłam poruszać
dłonią w górę i w dół mocno oplatając jego penisa. Chłopak oddychał coraz głośniej i przymykając
oczy oddawał się doznaniu. Z każdą chwilą moje ruchy wydawały się coraz
pewniejsze.
Teraz Harry cicho pomrukiwał, rozkoszując się przyjemnym uczuciem,
przepływającym przez jego ciało.
- Mocniej .. – poinstruował mnie twardo i wypychając biodra prosił
o większą dawkę mojego dotyku. Moja drobna dłoń coraz bardziej zaciskała się i
wprawiała w euforię bezbronnego chłopaka. Teraz to ja miałam kontrolę nad jego
doznaniem. Jego głębokie jęknięcie odbiło się po całym pomieszczeniu gdy ciepła
ciecz rozlała się na ciemnym materiale bokserek. Niepewnie poluzowałam uścisk
na co chłopak przygwoździł ją po raz kolejny do swojego krocza. Jego ciche
mruczenie było muzyką dla moich uszy. Czułam się tak władczo gdy widziałam do
jakiego stanu go doprowadziłam. Po chwili odłożył moją rękę i zapiął rozporek. Jego
szybkie ruchy wprawiły mnie w osłupienie. Teraz leżałam na kanapie, a w moim
kroku klęczał Harry. Zabierał się za mój rozporek. Moje wszystkie mięśnie
spięły się, a dłonie błaganie utrudniały mu zadanie.
- Nie lubisz na kanapie ? – zapytał spierając się na moich udach.
Moje policzki zalały się różem, a wzrok nieudolnie starał się uciekać przed
jego piorunującym spojrzeniem. Moje krocze błagało o jego dotyk, ale strach
zwyciężył. Układając stopy na jego biodrach odepchnęłam go na drugą stronę
kanapy.
_______________________________
Oj, dawno mnie tu nie było za co najmocniej przepraszam. Teraz postaram się pisać częściej, chociaż nie mam nawet najmniejszego pomysłu na ciąg dalszy. Wszystko takie pisane na spontana. Erotyczna scena, opisana beznadziejnie ... ale strasznie ciężko jest pisać takie rzeczy...
Zachęcam do komentowania i oczywiście dziękuję za wszystkie wejścia i komentarze ; )




