Syknęłam z bólu czując coraz bardziej zaciskające się
palce na mojej drobnej dłoni. Gwałtownym ruchem zdołałam się wyswobodzić i od
razu zabrałam się za rozcieranie zaczerwienionej skóry.
- Już nie ma odwrotu.- usłyszałam twardy głos, któremu
akompaniowała groźba. Skinęłam lekko głową i odkręciłam się na napięcie, ostatecznie porzucając
przyjemny widok domu. Długo musiałam walczyć ze sobą i Tom’em by wyjść za próg
mojego pokoju. Wiedziałam, że teraz nie pozwoli mi zawrócić, moje krótkie nogi
nie mogły równać się jego potężnym ciałem. Przydrożne lampy pozwalały mi
dostrzec jego zaciśniętą szczękę i wzrok pełen determinacji. Tom to jedyna osoba,
która o mnie walczyła. Starał się mnie wyciągnąć z tej monotonii i dopadającej
mnie depresji. Starałam się być dobrym towarzystwem ale moje rozkojarzenie
dawało się we znaki. Szłam chodnikiem rozglądając się jak małe dziecko przy
poznawaniu nowej okolicy. Choć się tu wychowywałam to uczucie bycia tutaj
pierwszy raz nie opuszczało mnie ani na chwilę. Jego wybór co do lokalizacji
spotkania był fatalny. Bar, po sytuacji sprzed 2 miesięcy był ostatnim miejscem
do którego chciałabym się wybrać. Siadając na skórzanej kanapie przeklinałam w
duchu, że zgodziłam się. Bardziej dla siebie, potrafię! W powietrzu można było
wyczuć alkohol mieszający się z dymem papierosów, który od razu wywołał u mnie zawroty głowy.
- Skocze po piw..- przerwał Tom nerwowo stukając palcami
po drewnianym blacie.- Sok ci wezmę, zaraz jestem. – dokończył z narastającym
poczuciem winy w oczach. Uśmiechnęłam się pocieszająco i odprowadziłam go
wzrokiem. Znajome wibracje w kieszeni pozwoliły mi odwrócić na chwilę od niego
uwagę. Rutynowo przejechałam palcem po ekranie i od razu wyświetlił mi się sms
Od Grace : Tęsknie xx. Pokręciłam głową z dezaprobatą na jej nagłe zainteresowanie moją osobą. Nie zdała testu, nie umiała sobie poradzić z moją ciężką
sytuacją. Nagle do moich uszy zaczęły docierać przerażające dźwięki. Stłoczone
szkło trafiło nawet do moich stóp, nachylając się złapałam za odłamek. Czerwona
ciecz od razu przelała się na moją dłoń. Odrzuciłam szkło razem ze
wspomnieniami i podnosząc się przeniosłam wzrok na sytuację która przykuła
wzrok wielu gapiów.
- To było moje! – usłyszałam skrzeczący bełkot chłopaka.
Podbiegłam do tłumu i przedzierając się przez lekko wstawionych ludzi stanęłam naprzeciw przerażającej sceny. Coraz mniejsze kawałki szkła uderzały twarz Toma.
Wszędzie rozlewała się krew, należąca do mojego przyjaciela. Mój oddech zaczął
przyspieszać, a panika odbijać w wnętrzu. Z każdą chwilą moje płuca pracowały
coraz ciężej, nie dając sobie rady z otaczającym czyste powietrze dymem. W
totalnym amoku wymacałam w kieszeni inhalator. Mocno zaciągając się w coraz
szybszym tempie zaczęły do mnie docierać wszystkie bodźce. Stałam, nic nie
robiąc, w czasie gdy mój przyjaciel powoli staczał się w agonię.
- Przestań! – krzyknęłam zaciskając pięści na kapturze
napastnika. Mężczyzna jakby w ogóle nie odczuł mojej obecności. Jak zaczarowany
składał kolejne ciosy na wymęczonym już ciele Toma’a. Zdarzenie z przed 2 miesięcy falami zaczęło
wciskać się do mojej głowy. Nie mogłam pozwolić sobie na to by znów widzieć
zakatowaną postać najbliższej mi osoby. Wzięłam głębszy wdech z którym do
mojego wnętrza nie dotarło tylko powierzę, odwaga wypełniła mnie doszczętnie.
Jednym silnym ruchem pociągnęłam mężczyznę, który natychmiast opadł na plecy
wbijając głowę w moje stopy. Teraz jego
rysy układały się w jedność przed moimi oczami. Zaciśnięta szczęka i
prawie czarne ze złości oczy wyróżniły się na oczy pięknej twarzy. Nie, to nie
mógł być on ! Wraz z jego opadającą niżej głową, determinacja uleciała ze mnie.
Zacisnęłam mocno oczy i w amoku uciekając zaczęłam ocierać się o rozgrzane
ciała klientów. Byłam beznadziejna, spanikowałam i tak po prostu zostawiłam
wszystko losowi. Po raz kolejny, niczego się nie nauczyłam. Zwolniłam gdy udało
mi się wydostać z ohydnego pomieszczenia. Idąc tyłem dalej się w nie
wpatrywałam, modląc by napastnik jednak opuścił, albo chociaż obrał sobie
mnie za cel. Nagle na plecach poczułam zimno, które rozlało się po całym moim
ciele. Mocno złapałam dłońmi latarnię i z każdą chwilą coraz bardziej
przywierałam do niej plecami. Piskliwy odgłos ambulansu jakby zwiastował
wysłuchanie moich błagań, oby nie było za późno. Auto z piskiem zatrzymało się
tuż przy mnie, a mężczyźni ubrani na czerwono w biegu wpadli do opuszczonego
przeze mnie przed chwilą miejsca. Ludzie nagle masowo zaczęli opuszczać bar,
przestraszeni konsekwencjami. W tłumie nagle zauważyłam znajomą bluzę , na co
moje ciało zadrżało. Mocniej przyległam do zimnej powierzchni i w
niewyobrażalnie szybkim tempie zaczęłam oddychać. Moje przerażenie było jeszcze
bardziej widoczne gdy chłopak zaczął kierować się moją stronę. Stałam cała
sparaliżowana, a do oczu zaczęły napływać słone łzy.
- Zatańcz ze mną. – rzucił odsłaniając swoją przepitą
twarz. W tym momencie żałowałam, że obrałam właśnie ten punk obserwacji który
doskonale odcinał mi drogę ucieczki. Chłopak bez słowa wsunął rękę miedzy mną,
a słup skutecznie mnie od niego odciągając. Jego budowa ciała przerażała mnie
tak bardzo, że nawet nie starałam się protestować. Chłopak zarzucił moje dłonie
na jego kark i zaczął bujać moim ciałem. Ta sytuacja pewnie wydawała się tylko
dla mnie tak absurdalna, jego zalana alkoholem świadomość uważała to za
normalne- bujałam się w objęciach chłopaka, który przed chwilą pobił mojego
przyjaciela. Zacisnęłam mocno usta, starałam się to wszystko znieść. Nie
wytrzymałam, widok przyjaciela na noszach totalnie zbił mnie z tropu. Miałam
ochotę zrobić to samo chłopakowi , który tak go potratował. Moje łzy zaczęły powolnym strumykiem płynąć
po moim policzku. Coraz większe krople spadały na ramiona chwiejącego się
chłopaka.Podskoczyłam gdy po raz kolejny do moich uszy dobiegł przeraźliwy dźwięk ambulansu. Nagle poczułam jak jego dłoń przejeżdża po linii mojego kręgosłupa.
Czułam się wręcz katowana jego ruchami. W ręce chłopaka wylądował mój telefon.
Głośno odetchnęłam. Chciał go ukraść? Na pewno nie, po co komuś takiemu jak on
taki grat. Powoli coś wystukiwał, a po chwili usłyszałam głuchy dźwięk sygnałów.
Jego przylegająca do mnie noga odkryła jego cel, zadzwonił do siebie. Wibracja telefonu rozeszła się po moim ciele, teraz miał mój numer. Wzdrygnęłam się
na samą myśl o tym, co może teraz mi zrobić. Urządzenie przy pomocy jego
długich palców znów wsunęło się na miejsce.
- Powiedz to. – usłyszałam jego zachrypnięty głos, który oplótł
moją twarz zapachem alkoholu. - No powiedz moje imię, wiesz ! – odsunął się lekko i
krzyknął prosto w moją przestraszoną twarz. Zacisnęłam mocno oczy by nie
widzieć jego rozgniewanych rysów.
- H..Harry. – wydukałam i od razu w biegu ruszyłam przed
siebie. Chciałam krzyczeć, błagać ludzi o pomoc gdy z początku słyszałam jego
ciężkie kroki za mną. Ale od razu odgoniłam od siebie ten pomysł, jak ma pomóc
mi obca osoba gdy nawet córka nie może nic zrobić dla ojca. Gdy bezradnie
patrzy jak pijani ludzie sprowadzają ciężkimi pięściami na niego śmierć.
Szybko odrzucałam długie włosy na bok by w biegu zbadać rozciągający się za mną
chodnik. Odetchnęłam z ulgą gdy nigdzie nie było śladu chłopaka w lokach. Cała
rozedrgana wyciągnęłam z kieszeni pęk kluczy i wybierając odpowiedni
odtworzyłam drzwi. Wchodząc do środa od razu oplótł mnie zapach alkoholu.
Prawie na palcach wśliznęłam się do salonu gdzie leżała mama, z winem w
ręce. Zaczęło się, zostawiałam ją na chwilę, nie dała sobie rady. Jej słabość mogłam dostrzec codziennie, ale nie w takim wydaniu. Wyczerpana
opadałam na futrynę i zjechałam na dół. Oparłam głowę o zimą powierzchnię i
wyciągnęłam telefon który nagle zaczął wibrować. Na ekranie wyświetlił się nowo
zapisany kontakt. Na którego widok od razu strach uderzył do mojej świadomości,
odblokowałam telefon i odczytałam wiadomość: Lepiej zamykaj drzwi H. X . Szybko
zerwałam się na równe nogi i podbiegłam do lekko uchylonej drewnianej powłoki.
Powoli wysunęłam głowę na zewnątrz, jedyne co zobaczyłam to stojącego po
drugiej stronie chłopaka wpatrującego się w mój dom. Trzasnęłam drzwi i szybko
je zakluczyłam. Śledził mnie.
______________________________
Wena jednak "dopisała" . Nie wiem czy to jest rozdział moich marzeń, ale stwierdziłam, że nic innego dziś nie dam rady napisać. Bardzo , ale to bardzo miło czytało mi się wasze komentarze. Przy każdym zadziwiał mnie fakt jak potrafi on motywować.
Parę osób upomniało się o jakąkolwiek możliwość informowania, nie ma problemu zostawcie tylko w komentarzy jakiś kontakt. Dostosuje się. ;))
Naprawdę świetnie piszesz :)
OdpowiedzUsuńPowinnaś pomyśleć nad wersją po angielsku dla innych z całego świata, bo zaczyna się super! Postaram się czytać tak często jak się da :)
Strasznie mi się podoba....:) Coś mi mówi, że Hazza będzie tu świnią :)
OdpowiedzUsuńJaram się tyyyym !!!!! Informuj mnie o każdym nowym rozdziale ;D gg 10465797
OdpowiedzUsuńświetnie się zapowiada. Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Informuje mnie proszę TT @Suzieee_xx
OdpowiedzUsuńPodoba mi się! Ciekawie sie zapowiada, ogólnie fajnie piszesz :D
OdpowiedzUsuńMam tylko nadzieje, że nie będzie przypominało Dark'a ;>
Zapowiada się ciekawei, trochę inaczej niż te wszystkie darki :)Powodzenia x
OdpowiedzUsuńi jakbyś mogła informowac o kolejnych :) @showmeyoucare_x
W sumie nawet nie lubię 1D ale weszłam z ciekawości bo widziałam link na fanpage'u Eda na facebooku. Nie będę słodzić bo to Ci w niczym nie pomoże :) moim zdaniem przesadziłaś z dramatyzmem ale sama pisałam kiedyś podobne rzeczy więc rozumiem. Po prostu trochę za dużo tego, sama nie wiedziałam na czym się skupić i co się do końca dzieje. Tu jakiś bar, tu ktoś kogoś atakował, jakaś wzmianka o ojcu, pijana matka itd. itp. Staraj się dozować ten dramatyzm bo mam wrażenie jakbyś już wykorzystała cały przeznaczony na to opowiadanie. Sama nie wiem czy jestem zaciekawiona czy skołowana, szczerze mówiąc. Opowiadanie nie musi być bardzo dramatyczne, bardzo smutne żeby było ciekawe- uważaj żeby nie przesadzić. Niekiedy piszesz niepotrzebne wyrażenia takie jak np. "czerwona ciecz"- po co ta poetyckość? Po pierwsze zastanów się co chcesz przekazać- jakiś morał? Jakie emocje? Jak ma się czuć czytelnik? Nie chcę Cię w żadnym wypadku obrazić, po prostu pomóc, mam nadzieję, że to rozumiesz :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń40 yrs old Business Systems Development Analyst Tessa Shimwell, hailing from La Prairie enjoys watching movies like Joe and Rafting. Took a trip to Historic City of Ayutthaya and drives a Prizm. kliknij odniesienie
OdpowiedzUsuń