niedziela, 6 października 2013

Rozdział 4

Czytasz - Proszę, skomentuj ; ) 

Ogromny ból, który unieruchomił moje ciało przeszedł jak prąd do każdej kończyny. Nie mogłam się ruszyć, leżałam w połowie na zewnątrz dalej zakrywając swoją twarz. Wraz z otwierającymi się drzwiami odszedł mój strach. Poobijane plecy nie mogły się równać z tym co mógłby mi zrobić dobrze zbudowany chłopak. Z rozmyślań nad moim niedoszłym stanem wyrwała mnie zaciskająca się dłoń na mojej bluzce.  Jednym ruchem zostałam postawiona na równe nogi. Lekko rozchyliłam oczy i jedyne co zobaczyłam to solidnie zbudowanego mężczyznę, który napierało na moje ciało. To nie był Harry.
- Wreszcie się spotykamy . – wycedził przez zęby i ironicznie się uśmiechnął. Mocno zacisnęłam palce na jego spoconej ręce i energicznym ruchem szarpnęłam nią starając się uwolnić. Gdy dotknęłam jego skóry obrzydliwy tatuaż jakby parzył moje wspomnienia, znałam tan znak. Po chwili mężczyzna poluźnił uścisk tylko po to by przenieść swoją dłoń na moją szyję. Z każdą minutą jego palce zaciskały się coraz bardziej, odcinając mi tym samym dostęp do powietrza. Walczyłam o choćby odrobinę tlenu gdy przed moimi oczami przeleciała dłoń która wylądowała na twarzy napastnika. W jednej chwili opadłam na podłogę i spierając się na dłoniach walczyłam o choćby odrobinę tlenu. Jeszcze nigdy nie byłam w tym taka łapczywa.  Zimna dłoń oplatająca moje ramie wywołała u mnie nieprzyjemny dreszcz. W jednej chwili zostałam wypchnięta z pomieszczenia.
- Uciekaj! – usłyszałam krzyk Harrego.  Jego sylwetka przyjęła całkiem inną postawę, napinając wszystkie mięśnie starał się przygotowywać na cios skierowany w niego.
- Ruszysz się kurwa ?! – po raz kolejny jego głos dobiegł do moich uszu. Był jak lekarstwo na moją kamienną postawę. Zaczęłam biec, odbijałam się po chodniki z każdą chwilą coraz bardziej oddalając od miejsca bójki. Powoli zmęczenie dawało się we znaki, a nogi z każdym krokiem odmawiały mi posłuszeństwa. Moja kondycja pozostawiała wiele do życzenia. Sprałam się na kolanach i rozejrzałam dookoła. Przed jednym z domków biegała mała dziewczynka. Przydrożne lampy dokładnie oświetlały jej malutką postać. Wydawało się jakby pływała pośród zieleni trawy nucąc przy tym wesołe melodie.
- Eva, miałaś się schować. – wyłaniający się zza domu mężczyzna rozbawiony był jej zachowaniem.  Podszedł do niej i łapiąc ją w swoje objęcia podrzucił kilka razy. Dziecko śmiało się wplątując drobne paluszki w kruczoczarne włosy taty.  
- Nie zdążyłam, tatusiu jeszcze raz musisz liczyć. – dziewczynka bawiąc się uszami ojca pocałowała go w czoło.  
Mężczyzna skinął głową, postawił córkę i znów zniknął  za budynkiem. Do moich oczy zaczęły napływać niekontrolowane łzy.  Straciłam to wszystko, 2 miesiące temu moje całe życie się rozpadło. Od tamtej pory jak magnes ściągam na siebie kłopoty.  Teraz morderca mojego taty zainteresował się moim życiem. Usiadłam na zimnym chodniku i jak zahipnotyzowana wpatrywałam się w blondynkę, która wciskała się w krzaki przy ogrodzeniu.
- Kolacja gotowa . – całkowicie rozproszył mnie melodyjny głos wychodzącej z domu kobiety.
- Mama !- krzyknęłam przykuwając tym wzrok wszystkich zebranych przed białym domkiem.  Moje nogi teraz jakby przybrały nowej siły, tracąc ją … strącę zbyt wiele. Teraz wszystko było w rękach chłopaka, który kilka dni temu skatował mojego przyjaciela. Jak szalona wpadłam do środka. Złapałam w rękę drewnianą szkatułkę i skradając się szukałam jakiegokolwiek życia. Uchyliłam lekko drzwi do kuchni. Na jednym z krzesełek siedział Harry mocno zaciskając palce na kolanach, a przed zajmująca się jego twarzą kobietą. Wypuściłam pudełko i w biegu przytuliłam mamę przywierając do jej pleców.
- Tak się cieszę, że nic ci nie jest.- wyszeptałam całując jej ramie. Kobieta odwróciła się i przycisnęła mnie do siebie układając swoją głowę na moim ramieniu. Z tego miejsca doskonale mogłam ocenić rany chłopaka. Rozcięty łuk brwiowy, spuchnięta warga i kapiąca krew z nosa. Czy ktoś taki jak on może być jeszcze człowiekiem? Odsunęłam lekko mamę i omijając ją podeszłam do Harrego. Spojrzałam na niego z góry surowym wzrokiem i łapiąc go za brodę przechyliłam jego twarz jeszcze lepiej oceniając jej stan.  Złapałam za wacik leżący na blacie i zaczęłam ścierać zasychającą już krew.  Ani trochę nie starałam się być delikatna, czułam nad nim władzę. Pomimo, że uratował życie mi i mojej mamie czułam w głębi tak wielką nienawiść do tego człowieka że inaczej nie mogłam na niego patrzeć.
- Gdzie on jest ? – zapytałam twardo spoglądając na mamę która zabrała się za robienie herbaty.
- Uciekł. – powiedziała załamującym się głosem i nalała wody do jednego z kubków.
- Co on tu w ogóle robił ?
- Chciał jak zwykle się z tobą zobaczyć. - postawiła przede mną naczynia i sprała się na stole.
- Ile to trwa? – mówiłam poirytowana. Całkowicie wyłączając uczucia starałam się odrzucić wszelkie czarne scenariusze które głębiły się w mojej głowie.
- Kilka dni. – powiedziała i tak po prostu wyszła. Wiedziałam, że płakała, nie chciała żebym widziała ją w takim stanie.  Myślała, że grając za każdym twardą  pomoże mi. Słabo jej to wychodziło, wiele razy widziałam jej mokre oczy. Wyrzuciłam brudne opatrunki do kosza i upijając łyk napoju usiadłam naprzeciwko chłopaka.
-Niegrzeczna. – skomentował i zabrał się za swoją herbatę.
- Co ty o tym wiesz ? Ty w ogóle masz problemy ? – zapytam sarkastycznie i wstałam od stołu. Kierowałam się w stronę drzwi, uchyliłam je lekko i odwróciłam się. Chciałam coś powiedzieć, ale mi przerwał.
- Zostanę na noc. Zaopiekuję się wami. – stwierdził i odłożył kubki do zlewu. Spojrzałam na niego totalnie zdezorientowana. Ile razy w ciągu kilku dni może zmienić się człowiek? Bez słowa wyszłam z pomieszczenia i schodami na górę weszłam do swojego pokoju. Złapałam dresowe szorty i czarną bokserkę. Powolnym krokiem skierowałam się do łazienki, zakluczyłam drzwi sprawdzając kilka razy czy są zamknięte. Niepewnie czułam się z tym człowiekiem pod jednym dachem. Rozebrałam się, odkręciłam kurek i weszłam pod prysznic . Gorąca woda doskonale ukoiła moje nerwy. Oparłam się o jedną ze ścianek i zaczęłam przyglądać się ranom na mojej ręce. Po chwili przerzuciłam swój wzrok na błyszczącą żyletkę na jednej z półeczek. Złapałam ją w chude palce i dokładnie obejrzałam z każdej strony. Przełknęłam głośno ślinę i odłożyłam ją na miejsce. Musze poradzić sobie inaczej.  Dokładnie umyłam moje ciało i owijając się ręcznikiem wyszłam spod prysznica. Wytarłam się i ubrałam w przygotowane wcześniej rzeczy. Wyszczotkowałam swoje zęby i związałam włosy  w warkocza. Prawie w biegu wskoczyłam do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi. Odwróciłam się i przymykając lekko oczy oparłam się o fakturę drzwi.  Czy już zawsze będę musiała się ukrywać i uciekać? Po chwili usłyszałam ciche sapnięcie, przeniosłam oczy w kierunku dobiegającego dźwięku. Na moim łóżku leżał chłopak, spał. Jego ciemne loki delikatnie opadły na biały materiał pościeli, a usta układały się w lekki łuk. Twarz miał niezwykle spokojną, nawet rany nie mogły zabrać mu jego piękna. Z zachwytu wyrwał mnie brzęczący telefon, który leżał na stoliku obok łóżka. Szybko podeszłam do półki i spojrzałam na świecące urządzenie. Dzwonił telefon chłopaka, a na wyświetlaczu znów widniało imię : Louis. Bez zastanowienia złapałam telefon do reki i odebrałam.

- Słucham ? 

________________________________
No to 4 rozdział za nami, mam nadzieję że chociaż troszeczkę wam się spodobał. 
Nie chcę was zmuszać do komentowania, jedynie proszę o kilka słów. Usunęłam weryfikacje obrazkową, to powinno wam ułatwić sprawę. 
Kolejną rzeczą są podziękowania. Strasznie wam dziękuję za tą liczbę wyświetleń i komentarzy. Jesteście wielcy ! ; ))   
A może kilka ciach ? 

9 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa co będzie dalej , nie mogę się doczekać :) /A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne, świetne ,świetne!!!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze? Na początku troche nieogarniałam tego opowiadania, ale teraz myślę, że to nawet lepiej, bo dzięki temu wydaje się bardziej interesujące! :D
    Trzymaj tak dalej, wiedz, że zawsze z chęcią czytam ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. O jaaa, jak zwykle się rozpływam przy każdym kolejnym zdaniu ;d Podoba mi się to, że była taka masakra, że tu uciekasz i tak dalej chwila grozy i nagle to male słodkie dziecko.. Suuuper ;D No i już sobie wyobrażam słodkiego Harrego śpiącego <3 I te jego opadające na twarz loki mmm <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy następny :O ? Proszę oby jak najszybciej ! Jest boski

    OdpowiedzUsuń
  6. Blog niesamowity! Uwielbiam ♥
    Mam tylko pytanie ;) Skąd się wziął pomysł na wątek Harry'ego i przedstawienie go w takim [złym] swietle? :) <3
    A wgl to czekam na troszkę bardziej romantyczne sytuacje! ^^
    Blog genialny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze ? Chyba fascynacja Greyem ; D
      Dziękuję za miłe słowa ; ))

      Usuń
  7. Właśnie nadrobiłam czytając ten rozdział i zabieram się za następny : ) @Suzieee_xx

    OdpowiedzUsuń