poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 1

Syknęłam z bólu czując coraz bardziej zaciskające się palce na mojej drobnej dłoni. Gwałtownym ruchem zdołałam się wyswobodzić i od razu zabrałam się za rozcieranie zaczerwienionej skóry.
- Już nie ma odwrotu.- usłyszałam twardy głos, któremu akompaniowała groźba. Skinęłam lekko głową i odkręciłam  się na napięcie, ostatecznie porzucając przyjemny widok domu. Długo musiałam walczyć ze sobą i Tom’em by wyjść za próg mojego pokoju. Wiedziałam, że teraz nie pozwoli mi zawrócić, moje krótkie nogi nie mogły równać się jego potężnym ciałem. Przydrożne lampy pozwalały mi dostrzec jego zaciśniętą szczękę i wzrok pełen determinacji. Tom to jedyna osoba, która o mnie walczyła. Starał się mnie wyciągnąć z tej monotonii i dopadającej mnie depresji. Starałam się być dobrym towarzystwem ale moje rozkojarzenie dawało się we znaki. Szłam chodnikiem rozglądając się jak małe dziecko przy poznawaniu nowej okolicy. Choć się tu wychowywałam to uczucie bycia tutaj pierwszy raz nie opuszczało mnie ani na chwilę. Jego wybór co do lokalizacji spotkania był fatalny. Bar, po sytuacji sprzed 2 miesięcy był ostatnim miejscem do którego chciałabym się wybrać. Siadając na skórzanej kanapie przeklinałam w duchu, że zgodziłam się. Bardziej dla siebie, potrafię! W powietrzu można było wyczuć alkohol mieszający się z dymem papierosów, który  od razu wywołał u mnie zawroty głowy.
- Skocze po piw..- przerwał Tom nerwowo stukając palcami po drewnianym blacie.- Sok ci wezmę, zaraz jestem. – dokończył z narastającym poczuciem winy w oczach. Uśmiechnęłam się pocieszająco i odprowadziłam go wzrokiem. Znajome wibracje w kieszeni pozwoliły mi odwrócić na chwilę od niego uwagę. Rutynowo przejechałam palcem po ekranie i od razu wyświetlił mi się sms Od Grace : Tęsknie xx. Pokręciłam głową z dezaprobatą na jej nagłe zainteresowanie moją osobą. Nie zdała testu, nie umiała sobie poradzić z moją ciężką sytuacją. Nagle do moich uszy zaczęły docierać przerażające dźwięki. Stłoczone szkło trafiło nawet do moich stóp, nachylając się złapałam za odłamek. Czerwona ciecz od razu przelała się na moją dłoń. Odrzuciłam szkło razem ze wspomnieniami i podnosząc się przeniosłam wzrok na sytuację która przykuła wzrok wielu gapiów.
- To było moje! – usłyszałam skrzeczący bełkot chłopaka. Podbiegłam do tłumu i przedzierając się przez lekko wstawionych ludzi stanęłam naprzeciw przerażającej sceny. Coraz mniejsze kawałki szkła uderzały twarz Toma. Wszędzie rozlewała się krew, należąca do mojego przyjaciela. Mój oddech zaczął przyspieszać, a panika odbijać w wnętrzu. Z każdą chwilą moje płuca pracowały coraz ciężej, nie dając sobie rady z otaczającym czyste powietrze dymem. W totalnym amoku wymacałam w kieszeni inhalator. Mocno zaciągając się w coraz szybszym tempie zaczęły do mnie docierać wszystkie bodźce. Stałam, nic nie robiąc, w czasie gdy mój przyjaciel powoli staczał się w agonię.
- Przestań! – krzyknęłam zaciskając pięści na kapturze napastnika. Mężczyzna jakby w ogóle nie odczuł mojej obecności. Jak zaczarowany składał kolejne ciosy na wymęczonym już ciele Toma’a.  Zdarzenie z przed 2 miesięcy falami zaczęło wciskać się do mojej głowy. Nie mogłam pozwolić sobie na to by znów widzieć zakatowaną postać najbliższej mi osoby. Wzięłam głębszy wdech z którym do mojego wnętrza nie dotarło tylko powierzę, odwaga wypełniła mnie doszczętnie. Jednym silnym ruchem pociągnęłam mężczyznę, który natychmiast opadł na plecy wbijając głowę w moje stopy. Teraz jego  rysy układały się w jedność przed moimi oczami. Zaciśnięta szczęka i prawie czarne ze złości oczy wyróżniły się na oczy pięknej twarzy. Nie, to nie mógł być on ! Wraz z jego opadającą niżej głową, determinacja uleciała ze mnie. Zacisnęłam mocno oczy i w amoku uciekając zaczęłam ocierać się o rozgrzane ciała klientów. Byłam beznadziejna, spanikowałam i tak po prostu zostawiłam wszystko losowi. Po raz kolejny, niczego się nie nauczyłam. Zwolniłam gdy udało mi się wydostać z ohydnego pomieszczenia. Idąc tyłem dalej się w nie wpatrywałam, modląc by napastnik jednak opuścił, albo chociaż obrał sobie mnie za cel. Nagle na plecach poczułam zimno, które rozlało się po całym moim ciele. Mocno złapałam dłońmi latarnię i z każdą chwilą coraz bardziej przywierałam do niej plecami. Piskliwy odgłos ambulansu jakby zwiastował wysłuchanie moich błagań, oby nie było za późno. Auto z piskiem zatrzymało się tuż przy mnie, a mężczyźni ubrani na czerwono w biegu wpadli do opuszczonego przeze mnie przed chwilą miejsca. Ludzie nagle masowo zaczęli opuszczać bar, przestraszeni konsekwencjami. W tłumie nagle zauważyłam znajomą bluzę , na co moje ciało zadrżało. Mocniej przyległam do zimnej powierzchni i w niewyobrażalnie szybkim tempie zaczęłam oddychać. Moje przerażenie było jeszcze bardziej widoczne gdy chłopak zaczął kierować się moją stronę. Stałam cała sparaliżowana, a do oczu zaczęły napływać słone łzy.
- Zatańcz ze mną. – rzucił odsłaniając swoją przepitą twarz. W tym momencie żałowałam, że obrałam właśnie ten punk obserwacji który doskonale odcinał mi drogę ucieczki. Chłopak bez słowa wsunął rękę miedzy mną, a słup skutecznie mnie od niego odciągając. Jego budowa ciała przerażała mnie tak bardzo, że nawet nie starałam się protestować. Chłopak zarzucił moje dłonie na jego kark i zaczął bujać moim ciałem. Ta sytuacja pewnie wydawała się tylko dla mnie tak absurdalna, jego zalana alkoholem świadomość uważała to za normalne- bujałam się w objęciach chłopaka, który przed chwilą pobił mojego przyjaciela. Zacisnęłam mocno usta, starałam się to wszystko znieść. Nie wytrzymałam, widok przyjaciela na noszach totalnie zbił mnie z tropu. Miałam ochotę zrobić to samo chłopakowi , który tak go potratował.  Moje łzy zaczęły powolnym strumykiem płynąć po moim policzku. Coraz większe krople spadały na ramiona chwiejącego się chłopaka.Podskoczyłam gdy po raz kolejny do moich uszy dobiegł przeraźliwy dźwięk ambulansu. Nagle poczułam jak jego dłoń przejeżdża po linii mojego kręgosłupa. Czułam się wręcz katowana jego ruchami. W ręce chłopaka wylądował mój telefon. Głośno odetchnęłam. Chciał go ukraść? Na pewno nie, po co komuś takiemu jak on taki grat. Powoli coś wystukiwał, a po chwili usłyszałam głuchy dźwięk sygnałów. Jego przylegająca do mnie noga odkryła jego cel, zadzwonił do siebie. Wibracja telefonu rozeszła się po moim ciele, teraz miał mój numer. Wzdrygnęłam się na samą myśl o tym, co może teraz mi zrobić. Urządzenie przy pomocy jego długich palców znów wsunęło się na miejsce.
- Powiedz to. – usłyszałam jego zachrypnięty głos, który oplótł moją twarz zapachem alkoholu. - No powiedz moje imię, wiesz ! – odsunął się lekko i krzyknął prosto w moją przestraszoną twarz. Zacisnęłam mocno oczy by nie widzieć jego rozgniewanych rysów.

- H..Harry. – wydukałam i od razu w biegu ruszyłam przed siebie. Chciałam krzyczeć, błagać ludzi o pomoc gdy z początku słyszałam jego ciężkie kroki za mną. Ale od razu odgoniłam od siebie ten pomysł, jak ma pomóc mi obca osoba gdy nawet córka nie może nic zrobić dla ojca. Gdy bezradnie patrzy jak pijani ludzie sprowadzają ciężkimi pięściami na niego śmierć. Szybko odrzucałam długie włosy na bok by w biegu zbadać rozciągający się za mną chodnik. Odetchnęłam z ulgą gdy nigdzie nie było śladu chłopaka w lokach. Cała rozedrgana wyciągnęłam z kieszeni pęk kluczy i wybierając odpowiedni odtworzyłam drzwi. Wchodząc do środa od razu oplótł mnie zapach alkoholu. Prawie na palcach wśliznęłam się do salonu gdzie leżała mama, z winem w ręce. Zaczęło się, zostawiałam ją na chwilę, nie dała sobie rady. Jej słabość mogłam dostrzec codziennie, ale nie w takim wydaniu. Wyczerpana opadałam na futrynę i zjechałam na dół. Oparłam głowę o zimą powierzchnię i wyciągnęłam telefon który nagle zaczął wibrować. Na ekranie wyświetlił się nowo zapisany kontakt. Na którego widok od razu strach uderzył do mojej świadomości, odblokowałam telefon i odczytałam wiadomość: Lepiej zamykaj drzwi H. X . Szybko zerwałam się na równe nogi i podbiegłam do lekko uchylonej drewnianej powłoki. Powoli wysunęłam głowę na zewnątrz, jedyne co zobaczyłam to stojącego po drugiej stronie chłopaka wpatrującego się w mój dom. Trzasnęłam drzwi i szybko je zakluczyłam. Śledził mnie. 

______________________________
Wena jednak "dopisała" . Nie wiem czy to jest rozdział moich marzeń, ale stwierdziłam, że nic innego dziś nie dam rady napisać. Bardzo , ale to bardzo miło czytało mi się wasze komentarze. Przy każdym zadziwiał mnie fakt jak potrafi on motywować. 
Parę osób upomniało się o jakąkolwiek możliwość informowania, nie ma problemu zostawcie tylko w komentarzy jakiś kontakt. Dostosuje się.  ;)) 

8 komentarzy:

  1. Naprawdę świetnie piszesz :)
    Powinnaś pomyśleć nad wersją po angielsku dla innych z całego świata, bo zaczyna się super! Postaram się czytać tak często jak się da :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie mi się podoba....:) Coś mi mówi, że Hazza będzie tu świnią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaram się tyyyym !!!!! Informuj mnie o każdym nowym rozdziale ;D gg 10465797

    OdpowiedzUsuń
  4. świetnie się zapowiada. Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Informuje mnie proszę TT @Suzieee_xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się! Ciekawie sie zapowiada, ogólnie fajnie piszesz :D
    Mam tylko nadzieje, że nie będzie przypominało Dark'a ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się ciekawei, trochę inaczej niż te wszystkie darki :)Powodzenia x
    i jakbyś mogła informowac o kolejnych :) @showmeyoucare_x

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie nawet nie lubię 1D ale weszłam z ciekawości bo widziałam link na fanpage'u Eda na facebooku. Nie będę słodzić bo to Ci w niczym nie pomoże :) moim zdaniem przesadziłaś z dramatyzmem ale sama pisałam kiedyś podobne rzeczy więc rozumiem. Po prostu trochę za dużo tego, sama nie wiedziałam na czym się skupić i co się do końca dzieje. Tu jakiś bar, tu ktoś kogoś atakował, jakaś wzmianka o ojcu, pijana matka itd. itp. Staraj się dozować ten dramatyzm bo mam wrażenie jakbyś już wykorzystała cały przeznaczony na to opowiadanie. Sama nie wiem czy jestem zaciekawiona czy skołowana, szczerze mówiąc. Opowiadanie nie musi być bardzo dramatyczne, bardzo smutne żeby było ciekawe- uważaj żeby nie przesadzić. Niekiedy piszesz niepotrzebne wyrażenia takie jak np. "czerwona ciecz"- po co ta poetyckość? Po pierwsze zastanów się co chcesz przekazać- jakiś morał? Jakie emocje? Jak ma się czuć czytelnik? Nie chcę Cię w żadnym wypadku obrazić, po prostu pomóc, mam nadzieję, że to rozumiesz :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. 40 yrs old Business Systems Development Analyst Tessa Shimwell, hailing from La Prairie enjoys watching movies like Joe and Rafting. Took a trip to Historic City of Ayutthaya and drives a Prizm. kliknij odniesienie

    OdpowiedzUsuń