Czytasz - Proszę, skomentuj ; )
Ogromny ból, który unieruchomił moje ciało przeszedł jak prąd
do każdej kończyny. Nie mogłam się ruszyć, leżałam w połowie na zewnątrz dalej
zakrywając swoją twarz. Wraz z otwierającymi się drzwiami odszedł mój strach.
Poobijane plecy nie mogły się równać z tym co mógłby mi zrobić dobrze zbudowany
chłopak. Z rozmyślań nad moim niedoszłym stanem wyrwała mnie zaciskająca się
dłoń na mojej bluzce. Jednym ruchem
zostałam postawiona na równe nogi. Lekko rozchyliłam oczy i jedyne co zobaczyłam
to solidnie zbudowanego mężczyznę, który napierało na moje ciało. To nie był
Harry.
- Wreszcie się spotykamy . – wycedził przez zęby i ironicznie
się uśmiechnął. Mocno zacisnęłam palce na jego spoconej ręce i energicznym
ruchem szarpnęłam nią starając się uwolnić. Gdy dotknęłam jego skóry obrzydliwy
tatuaż jakby parzył moje wspomnienia, znałam tan znak. Po chwili mężczyzna
poluźnił uścisk tylko po to by przenieść swoją dłoń na moją szyję. Z każdą
minutą jego palce zaciskały się coraz bardziej, odcinając mi tym samym dostęp
do powietrza. Walczyłam o choćby odrobinę tlenu gdy przed moimi oczami
przeleciała dłoń która wylądowała na twarzy napastnika. W jednej chwili opadłam
na podłogę i spierając się na dłoniach walczyłam o choćby odrobinę tlenu.
Jeszcze nigdy nie byłam w tym taka łapczywa. Zimna dłoń oplatająca moje ramie wywołała u
mnie nieprzyjemny dreszcz. W jednej chwili zostałam wypchnięta z pomieszczenia.
- Uciekaj! – usłyszałam krzyk Harrego. Jego sylwetka przyjęła całkiem inną postawę,
napinając wszystkie mięśnie starał się przygotowywać na cios skierowany w
niego.
- Ruszysz się kurwa ?! – po raz kolejny jego głos dobiegł
do moich uszu. Był jak lekarstwo na moją kamienną postawę. Zaczęłam biec, odbijałam
się po chodniki z każdą chwilą coraz bardziej oddalając od miejsca bójki. Powoli
zmęczenie dawało się we znaki, a nogi z każdym krokiem odmawiały mi
posłuszeństwa. Moja kondycja pozostawiała wiele do życzenia. Sprałam się na
kolanach i rozejrzałam dookoła. Przed jednym z domków biegała mała dziewczynka.
Przydrożne lampy dokładnie oświetlały jej malutką postać. Wydawało się jakby
pływała pośród zieleni trawy nucąc przy tym wesołe melodie.
- Eva, miałaś się schować. – wyłaniający się zza domu mężczyzna
rozbawiony był jej zachowaniem. Podszedł
do niej i łapiąc ją w swoje objęcia podrzucił kilka razy. Dziecko śmiało się wplątując
drobne paluszki w kruczoczarne włosy taty.
- Nie zdążyłam, tatusiu jeszcze raz musisz liczyć. – dziewczynka
bawiąc się uszami ojca pocałowała go w czoło.
Mężczyzna skinął głową, postawił córkę i znów zniknął za budynkiem. Do moich oczy zaczęły napływać
niekontrolowane łzy. Straciłam to
wszystko, 2 miesiące temu moje całe życie się rozpadło. Od tamtej pory jak
magnes ściągam na siebie kłopoty. Teraz
morderca mojego taty zainteresował się moim życiem. Usiadłam na zimnym chodniku
i jak zahipnotyzowana wpatrywałam się w blondynkę, która wciskała się w krzaki
przy ogrodzeniu.
- Kolacja gotowa . – całkowicie rozproszył mnie melodyjny
głos wychodzącej z domu kobiety.
- Mama !- krzyknęłam przykuwając tym wzrok wszystkich zebranych
przed białym domkiem. Moje nogi teraz
jakby przybrały nowej siły, tracąc ją … strącę zbyt wiele. Teraz wszystko było
w rękach chłopaka, który kilka dni temu skatował mojego przyjaciela. Jak
szalona wpadłam do środka. Złapałam w rękę drewnianą szkatułkę i skradając się
szukałam jakiegokolwiek życia. Uchyliłam lekko drzwi do kuchni. Na jednym z
krzesełek siedział Harry mocno zaciskając palce na kolanach, a przed zajmująca się
jego twarzą kobietą. Wypuściłam pudełko i w biegu przytuliłam mamę przywierając
do jej pleców.
- Tak się cieszę, że nic ci nie jest.- wyszeptałam
całując jej ramie. Kobieta odwróciła się i przycisnęła mnie do siebie układając
swoją głowę na moim ramieniu. Z tego miejsca doskonale mogłam ocenić rany
chłopaka. Rozcięty łuk brwiowy, spuchnięta warga i kapiąca krew z nosa. Czy
ktoś taki jak on może być jeszcze człowiekiem? Odsunęłam lekko mamę i omijając
ją podeszłam do Harrego. Spojrzałam na niego z góry surowym wzrokiem i łapiąc
go za brodę przechyliłam jego twarz jeszcze lepiej oceniając jej stan. Złapałam za wacik leżący na blacie i zaczęłam
ścierać zasychającą już krew. Ani trochę
nie starałam się być delikatna, czułam nad nim władzę. Pomimo, że uratował
życie mi i mojej mamie czułam w głębi tak wielką nienawiść do tego człowieka że
inaczej nie mogłam na niego patrzeć.
- Gdzie on jest ? – zapytałam twardo spoglądając na mamę
która zabrała się za robienie herbaty.
- Uciekł. – powiedziała załamującym się głosem i nalała
wody do jednego z kubków.
- Co on tu w ogóle robił ?
- Chciał jak zwykle się z tobą zobaczyć. - postawiła przede mną
naczynia i sprała się na stole.
- Ile to trwa? – mówiłam poirytowana. Całkowicie
wyłączając uczucia starałam się odrzucić wszelkie czarne scenariusze które
głębiły się w mojej głowie.
- Kilka dni. – powiedziała i tak po prostu wyszła.
Wiedziałam, że płakała, nie chciała żebym widziała ją w takim stanie. Myślała, że grając za każdym twardą pomoże mi. Słabo jej to wychodziło, wiele razy
widziałam jej mokre oczy. Wyrzuciłam brudne opatrunki do kosza i upijając łyk
napoju usiadłam naprzeciwko chłopaka.
-Niegrzeczna. – skomentował i zabrał się za swoją herbatę.
- Co ty o tym wiesz ? Ty w ogóle masz problemy ? –
zapytam sarkastycznie i wstałam od stołu. Kierowałam się w stronę drzwi,
uchyliłam je lekko i odwróciłam się. Chciałam coś powiedzieć, ale mi przerwał.
- Zostanę na noc. Zaopiekuję się wami. – stwierdził i
odłożył kubki do zlewu. Spojrzałam na niego totalnie zdezorientowana. Ile razy
w ciągu kilku dni może zmienić się człowiek? Bez słowa wyszłam z pomieszczenia
i schodami na górę weszłam do swojego pokoju. Złapałam dresowe szorty i czarną
bokserkę. Powolnym krokiem skierowałam się do łazienki, zakluczyłam drzwi
sprawdzając kilka razy czy są zamknięte. Niepewnie czułam się z tym człowiekiem
pod jednym dachem. Rozebrałam się, odkręciłam kurek i weszłam pod prysznic .
Gorąca woda doskonale ukoiła moje nerwy. Oparłam się o jedną ze ścianek i
zaczęłam przyglądać się ranom na mojej ręce. Po chwili przerzuciłam swój wzrok
na błyszczącą żyletkę na jednej z półeczek. Złapałam ją w chude palce i
dokładnie obejrzałam z każdej strony. Przełknęłam głośno ślinę i odłożyłam ją
na miejsce. Musze poradzić sobie inaczej. Dokładnie umyłam moje ciało i owijając się ręcznikiem
wyszłam spod prysznica. Wytarłam się i ubrałam w przygotowane wcześniej rzeczy.
Wyszczotkowałam swoje zęby i związałam włosy w warkocza. Prawie w biegu wskoczyłam do
swojego pokoju zamykając za sobą drzwi. Odwróciłam się i przymykając lekko oczy
oparłam się o fakturę drzwi. Czy już zawsze
będę musiała się ukrywać i uciekać? Po chwili usłyszałam ciche sapnięcie,
przeniosłam oczy w kierunku dobiegającego dźwięku. Na moim łóżku leżał chłopak,
spał. Jego ciemne loki delikatnie opadły na biały materiał pościeli, a usta
układały się w lekki łuk. Twarz miał niezwykle spokojną, nawet rany nie mogły
zabrać mu jego piękna. Z zachwytu wyrwał mnie brzęczący telefon, który leżał na
stoliku obok łóżka. Szybko podeszłam do półki i spojrzałam na świecące
urządzenie. Dzwonił telefon chłopaka, a na wyświetlaczu znów widniało imię :
Louis. Bez zastanowienia złapałam telefon do reki i odebrałam.
- Słucham ?
________________________________
No to 4 rozdział za nami, mam nadzieję że chociaż troszeczkę wam się spodobał.
Nie chcę was zmuszać do komentowania, jedynie proszę o kilka słów. Usunęłam weryfikacje obrazkową, to powinno wam ułatwić sprawę.
Kolejną rzeczą są podziękowania. Strasznie wam dziękuję za tą liczbę wyświetleń i komentarzy. Jesteście wielcy ! ; ))
A może kilka ciach ?
Jestem ciekawa co będzie dalej , nie mogę się doczekać :) /A.
OdpowiedzUsuńSuper! :D
OdpowiedzUsuńŚwietne, świetne ,świetne!!!! ♥
OdpowiedzUsuńSzczerze? Na początku troche nieogarniałam tego opowiadania, ale teraz myślę, że to nawet lepiej, bo dzięki temu wydaje się bardziej interesujące! :D
OdpowiedzUsuńTrzymaj tak dalej, wiedz, że zawsze z chęcią czytam ;))
O jaaa, jak zwykle się rozpływam przy każdym kolejnym zdaniu ;d Podoba mi się to, że była taka masakra, że tu uciekasz i tak dalej chwila grozy i nagle to male słodkie dziecko.. Suuuper ;D No i już sobie wyobrażam słodkiego Harrego śpiącego <3 I te jego opadające na twarz loki mmm <3
OdpowiedzUsuńKiedy następny :O ? Proszę oby jak najszybciej ! Jest boski
OdpowiedzUsuńBlog niesamowity! Uwielbiam ♥
OdpowiedzUsuńMam tylko pytanie ;) Skąd się wziął pomysł na wątek Harry'ego i przedstawienie go w takim [złym] swietle? :) <3
A wgl to czekam na troszkę bardziej romantyczne sytuacje! ^^
Blog genialny <3
Szczerze ? Chyba fascynacja Greyem ; D
UsuńDziękuję za miłe słowa ; ))
Właśnie nadrobiłam czytając ten rozdział i zabieram się za następny : ) @Suzieee_xx
OdpowiedzUsuń